piątek, 5 sierpnia 2016

Kościół św. Kazimierza w Białymstoku

Drodzy czytelnicy,

przynajmniej dwa znane powiedzenia doradzają mi, że niniejszego wstępu pisać nie powinnam – pierwsze 'tylko winny się tłumaczy', drugie 'milczenie jest cnotą'. Jednak ja, zbuntowana i niepokorna, z podniesionym czołem i chorągwią w dłoni, wbrew sugestiom by zachować milczenie, postanawiam, że jednak się wytłumaczę.
Bolesnym jest dla mnie, że posty na niniejszym blogu pojawiają się raczej rzadko. Nie jest to jednak wynikiem mojego bumelanctwa, nie zwalę także winy na obowiązki, które przekornie nie chcą mieć nic wspólnego z moim egzotycznym zainteresowaniem. Istotne jest to, że proces podejmowania decyzji 'który kościół wybrać' jest niezwykle skomplikowany i długotrwały. Nim wybiorę ten najwłaściwszy, 5 poprzednich kościołów także uważałam za najwłaściwsze. Maszyna losująca wylosowała miasto Białystok, i sprawę utrudnił fakt, że Białystok jest obfity w ciekawe kościoły.

Wybrałam  kościół św. Kazimierza, i stał się on jednym z moich ulubionych. Na sakralnej liście przebojów stawiam go na równi z kościołem św. Ducha w Tychach, albo może i wyżej. Jego nowoczesny wygląd, kłaniający się rozwiązaniom architektonicznym w epok poprzednich, idzie w parze z głębokim przesłaniem. Jest to historyzujący nurt postmodernizmu, w którym frywolność przeplata się z rygorem. Świątynia, w której wiek XXI uścisnął dłoń wiekowi XV.





Zorientowani jesteśmy już w przestrzeni, zorientujmy się jeszcze w czasie. Zgodę na budowę kościoła, oczywiście po wielu trudnościach, uzyskano w roku 1981, prace ruszyły dwa lata później (dla ciekawskich i wnikliwych, parafia św. Króla Kazimierza powstała w 1977)


Zacznijmy od białego dachu, najciekawszego elementu całej budowli, który spoczywa na jej korpusie jak plastyczny lukier na torcie. Właściwością która czyni go najbardziej podobnym do tej słodkiej ozdoby jest jego "płynność" - połacie spływają na ściany boczne bryły kończąc się nieco poza ich licem. W połaciach znajdują się ponadto niewielkie, owalne otwory okienne. Zdumiewa mnie, jak łatwo dałam się oszukać - dach wcale nie jest metaforą boskiej słodyczy. Na stronie archidiecezji białostockiej czytam podpowiedź, że dach ma kształt łodzi, i stwierdzam że ma to sens. 


Oprócz dachu, drugim elementem który najbardziej przykuwa moją uwagę, jest wieża. W wiekach znacznie wcześniejszych, dla kościołów fundacji możnowładczych jest to rozwiązanie dość typowe. Kościoły te posiadały jedną lub dwie wieże, na planach rotundy, czworoboku lub ośmioboku. Najbardziej oczywistą funkcją wież była obronność. Nieco mniej oczywistą, choć równie istotną było ukazanie swojego majestatu, symbolicznie zrównanie się z książętami.  
W Białymstoku widzę wieżę równie dostojna, z czerwonej cegły klinkierowej, wzniesionej na planie koła. Jednak na szczycie wieży nie znajdę niewielkich otworów okiennych przeznaczonych walecznym łucznikom. Na mniej więcej jednej trzeciej wysokości wieży znajduje się oszklona latarnia, mając "przypominać obecność patrona - św. Kazimierza Królewicza". Tym co jednak zdumiewa mnie najbardziej, jest występowanie czegoś na kształt otworów maculcowych w ścianach wieży (maculce to pozostałości po belkach rusztowania)

Fasada budynku nie stanowi jednolitej płaszczyzny - jej dolna partia, wykonana raczej z tego samego materiału co wieża, wsunięta została do wewnątrz bryły. Partia górna zaś jest gładka, biała i wyraźnie wyeksponowana. W jej dolnym, lewym rogu widnieje data uzyskania zgody na budowę kościoła, w górnym prawnym - wykonany z drutu wizerunek NMP.  Na samym szczycie, znajduje się otwór okienny synchronizowany z kształtem dachu, wewnątrz którego znajduje się witraż z wizerunkiem patrona kościoła. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona co do sensu tej białej ściany zaczynającej się od połowy budynku, dopóki nie zostałam uświadomiona, jakie jest jej przesłanie - fasada swą kolorystyką nawiązuje do barw narodowych. Estetyczność tego rozwiązania, moim zdaniem, jest bardzo wątpliwa, ale doceniam fakt nie jest ono zwykłą fanaberią. Ta biała ściana ma swój bardzo konkretny cel i w pełni go realizuje. 






Ściany boczne także pokryte zostały cegłą klinkierową. Otwory okienne w których znajdują się witraże, mają kształt jakiego dotąd nie spotkałam - podłużne, zakończone półkolem na dole, ścięte na górze. Budynek znajduje się na pewnym wzniesieniu i otoczony jest arkadową galerią o mocno spłaszczonych łukach. Powyżej łuku arkady znajduje się quasi-fryz imitujący krenelaż muru obronnego. 


Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że swoją architekturą  kompleks wyraźnie nawiązuje do średniowiecznych zamków - wskazują na to wieża, otoczenie obiektu arkadową galerią, która wraz z fryzem w kształcie krenelażu przypomina mur obronny. Na pewno nie bez znaczenia pozostają patriotyczne barwy, którymi przyozdobiony został kościół i przede wszystkim sam patron - św. Kazimierz Jagiellończyk, polski królewicz, secundogentis Regis Poloniae.

Wasz Antyprzewodnik